Życiorys
Długo myślałem, jak napisać życiorys poety, by nie był podobny do encyklopedycznych wypisków. W końcu spisałem co ciekawsze wydarzenia z jego życia, szkicując jego postać oraz czas i miejsca w którym żył.
Julian Tuwim urodził się w Łodzi 13 września 1894 roku (trudno o bardziej banalny początek). Jego rodzice to spolszczeni Żydzi (nazwisko ma swe źródło w języku hebrajskim – „towim” znaczy dobry). Od dziecka wychowuje się jednak w oderwaniu od kultury żydowskiej (dziadek Juliana wydawał pierwszą polskojęzyczną gazetę w Łodzi). W domu rodzinnym, o którym poeta niewiele później pisał, nie było najlepszej atmosfery rodzinnej.
Uczniem, trzeba przyznać, był marnym. Musiał nawet powtarzać rok. Jednak w pewnym momencie wpada mu w ręce tomik poezji Staffa. I wtedy dokonuje się dziwna przemiana w naszym bohaterze. Zaczyna czytać wiersze, uczyć się i o dziwo, kończy szkołę jako jeden z lepszych uczniów. Jedynie matematyka została dla niego niezgłębioną tajemnicą – „nieodwzajemnioną miłością” jak pisał. Odwzajemnioną miłością była natomiast Stefania: piękna i dobra, co potwierdzają przyjaciele poety. Po kilku latach znajomości została jego żoną.
Rodzinne miasto Łódź miało decydujący wpływ na poglądy Tuwima: Tutaj zetknął się zarówno z niesprawiedliwością społeczną i nędzą środowisk robotniczych, jak i z kabaretem. Dało mu to szacunek dla zwykłego człowieka, a z drugiej strony zainteresowanie dla podkasanej muzy – cechy jakie prezentował do końca życia. W roku 1916 wyjeżdża do Warszawy studiować: „Nie miałem serca do Warszawy, gdy opuszczałem miasto Łódź” napisze w „Kwiatach polskich”.
Rozpoczętych studiów nigdy nie kończy, gdyż od razu zaczyna działalność jako poeta. Był jednym z tych, którzy w kawiarence „Pod Picadorem” zdecydowali rozpocząć swe kariery. Tak właśnie w kontakcie z żywym widzem, narodził się nowy nurt w kulturze polskiej. Przedstawicieli tej grupy nazywać będą w przyszłości Skamandrytami. Wiersz „Wiosna” i pierwszy tomik „Czyhanie na Boga” przynoszą mu sławę porównywalną chyba tylko ze sławą gwiazd rocka. Wokół jego osoby powstaje otoczka skandalisty, prowokatora, ale i wspaniałego poety. W każdym razie na spotkania autorskie uczniowie chodzą niezawodnie, nie informując o tym nauczycieli, bo ci mogą być niezadowoleni ze spotkaniem z „pornografem”, jak go nazywano. Kolejne tomiki potwierdzają tylko jego sławę najpopularniejszego poety polskiego okresu dwudziestolecia międzywojennego.
W latach dwudziestych był, wraz z innymi Skamandrytami, entuzjastycznym zwolennikiem piłsudczyków – polityków późniejszej sanacji. Trzeba bowiem wiedzieć, że ówczesne kłótnie polityczne wynikały ze ścierania się dwóch sił politycznych: endecji i piłsudczyków, z niewielkim wkładem socjalistów i ludowców (to tak w wielkim i pewnie nieprawdziwym uproszczeniu). Z czasem nasilają się coraz bardziej brutalne i bezsensowne ataki prawicy, która nie mogła zdzierżyć tego, że najbardziej znany i lubiany poeta polski jest Żydem. Zresztą środowiska żydowskie również nie darzyły Tuwima zbytnim sentymentem, traktując go jak zdrajcę. Pod koniec lat trzydziestych poeta dystansuje się od dawniej popieranego środowiska, które tworzyło i firmowało rząd sanacyjny. Wycofuje się z aktywnego życia towarzyskiego, a nawet przeżywa swoisty kryzys egzystencjalny. Można by powiedzieć: kryzys twórczy, gdyby nie to, że w 1936 roku powstają jego najważniejsze dzieła, w tym największe: „Bal w Operze”.
W czasie wojny Tuwim przebywa na emigracji: najpierw we Francji, potem w Brazylii i w końcu w Stanach Zjednoczonych. Tam właśnie nawiązuje kontakt ze środowiskami komunistycznymi. Tam też następuje przebudzenie poetyckie – powstaje poemat dygresyjny „Kwiaty polskie”, które miały być wspomnieniem ojczyzny i rozrachunkiem z przedwojenną Polską.
Pełen entuzjazmu trafia do powojennej Polski wiosną roku 1946. Zapał, pomysły i projekty przyszłych przedsięwzięć literackich nie zostaną jednak w większości zrealizowane. Kryzys twórczy, niechęć krytyki i nieprzystawanie osobowości poety do nowej rzeczywistości stanowią podstawowe wyróżniki bytu poety. Jakby nadrabiając brak własnej twórczości Tuwim tłumaczy, opracowuje antologie, pracuje dla teatru, ale coś się w min złamało: Nie jest to już ten sama wielowymiarowa, kolorowa osobowość. Przy tym wszystkim należy podkreślić, że adoracja komunistycznej władzy, jest główną przyczyną odwrócenia się od niego, pozostających na emigracji, dawnych przyjaciół ze Skamandra.
Tuwim umiera 27 grudnia roku 1953. Po śmierci urządzono mu oficjalny pogrzeb, podkreślając jego związki z władzą ludową, których się zresztą nie wypierał. W tych czasach (i późniejszych), zdarzało się, że krytyka odnosiła się do jego twórczości z dużym dystansem, chociaż czytelników jego książek nie zabrakło do dzisiejszego dnia. Znaczący jest tu przykład „Kwiatów polskich”, które biły rekordy wydawniczej popularności, choć krytycy mieli im wiele do zarzucenia.
Spotkałem się z takim stwierdzeniem, że artysta po śmierci przechodzi przez czyściec zapomnienia. Dotychczas pozytywne, a nawet entuzjastyczne recenzje, ustępują tym krytycznym. Odbiorcy zwracają się ku nowym nurtom, nowym autorom. Dopiero po kilkunastu, kilkudziesięciu latach okazuje się, czy ów czyściec pochłonął twórczość artysty i zostanie on zapomniany, czy wróci „odkryty” przez kolejne pokolenia. Otchłań Tuwima była wielowymiarowa – miejscami głęboka, jednak wydaje się, że nigdy nie opuścił on głównego nurtu kultury polskiej i chyba mu już to nie grozi.

