Kartka z dziejów ludzkości
Wesolutki wierszyk obyczajowy o parze, która nie ma większych ambicji kulturalnych. Wierszyk, przy którym pewnie każdy się uśmiechnie, pomimo pojawienia się – według dzisiejszych standardów – niepoprawnych politycznie sformułowań „kretyn” i „idiota”. Kiedyś były to terminy psychologiczne, ale już dawno opuściły obszar nauki, przechodząc do języka potocznego jako inwektywy. Podsumowując – do dziś lubimy podśmiewać się z mało rozgarniętej pary. Tym bardziej że to utwór niepozbawiony wdzięku i humoru.
KARTKA Z DZIEJÓW LUDZKOŚCI
Spotkali się w święto o piątej przed kinem
Miejscowa idiotka z tutejszym kretynem.„Tutejsza idiotko – rzekł kretyn miejscowy –
Czy pragniesz pójść ze mną na film przebojowy?”Miejscowa kretynka odrzekła: „Z ochotą,
Albowiem cię kocham, tutejszy idioto!”Więc kretyn miejscowy uśmiechnął się słodko
I poszedł do kina z tutejszą idiotką.Na miłym macaniu spłynęła godzinka
I była szczęśliwa miejscowa kretynka.Aż wreszcie szepnęła: „Kretynie tutejszy!
Ten film, mam wrażenie, jest coraz nudniejszy”.Więc poszli na sznycel, na melbę, na winko:
Miejscowy idiota z tutejszą kretynką.Następnie się zwarli w uścisku zmysłowym
Tutejsza idiotka z kretynem miejscowym.W ten sposób dorobią się córki lub syna:
Idioty, idiotki, kretynki, kretyna,By znowu się mogli spotykać przed kinem
Tutejsza idiotka z miejscowym kretynem.
Wiersz pojawił się w „Cyruliku Warszawskim” w 1930 roku, jak również w „Jarmarku rymów". Cieszył się pewną popularnością w międzywojniu, ale i w czasach bardziej współczesnych dawał o sobie przypomnieć. Choćby u Olgi Lipińskiej czy już całkiem współcześnie u Grzegorza Turnaua.
* * *
Trochę obok tematu, ale pozwolę sobie na wspominki z czasów mojej młodości (lata 80-te), kiedy zespoły rockowe przeżywały swój złoty wiek. Jednym z kilku liczących się środowisk były kapele z Trójmiasta, a najbardziej pasującym do prześmiewczego terminu „cynicy z Wybrzeża” był zespół Bielizna. Ich gorzkie teksty, rzeczywiście podchodzące do granicy cynizmu, mogły szokować. Typowym przykładem jest piosenka z historią „fatalnej pary”. Temat podobny do tuwimowskiego wierszyka, ale o jakże innej treści i ujęciu:
NAJBARDZIEJ FATALNA PARA OD CZASÓW V2
Śmiech i krzyk, gdy idziesz obok mnie.
Stado psów za nami ciągnie się.
A ja leciutko bardzo trzymam twoją chudą rękę,
Tak jak co dzień długi marsz, by wszyscy nas widzieli.
A ty pozdrawiasz ludzi w paskudnej brudnej sukience,
Tak jak zwykle drażnisz psy, by wzbić tumany kurzu.Śmiech i krzyk gdy idziesz obok mnie.
Każdy wie że w nocy moczę się.
A ty otwierasz usta chłoniesz każdą wspólną chwilę,
Wiatr w dziurawych zębach gra najbardziej dziwne rzeczy.
A ja w pękniętych spodniach kroczę obok pewny siebie,
Zawsze chciałem znany być i mieć kogoś bliskiego.Jutro znowu długi marsz i nadzieja, że
Nasz będzie cały dzień, i psy wzbiją kurz.
Śmiech i krzyk popłyną tuż obok dwojga nas
I znów będzie miała blask twa brudna twarz.
* * *
Wiersz może budzić moralny sprzeciw – w końcu kampania „Stop wariatom drogowym” też miała obrażać ludzi chorych psychicznie i była krytykowana. Ale żeby nie było, że dziś jesteśmy tacy porządni: Kto nigdy nie rzucił w Grażynę i Janusza, a potem w Dżesikę i Brajana, niech pierwszy odrzuci Tuwima. Cóż… różne bywają znaki czasu.

