Julian Tuwim w Internecie

Jeden wiersz – Nędza

Wiersz „Nędza” ukazał się w tomie „Słowa we krwi” w roku 1926.
 

NĘDZA

Krzywda krzyczy spod ziemi,
Czarni i chudzi wołają:
Z żonami, sukami wyschłemi,
Wyjdziemy wyjącą zgrają!

Jest, jest nędza nasza!
Są, są te dzieci jak zmory!
Doprawdy są te poddasza,
Sutereny i nory!

Są, są ci sapiący chorzy,
Z których krew do kubła chlusta,
Jest, jest wilgoć zielona w komorze,
Brud, smród i kwaśna kapusta!

Zmarzłe kartofle surowe,
Kaszel suchy, piec zimny,
Deska twarda pod głową:
Takie będą nędzarskie hymny.

Było, było o chłodzie i głodzie.
Jest, jest, że się męczy i zdycha,
Będzie, będzie kość chuda w wodzie
I razowiec z piaskiem, i mdła kicha.

Jest, jest nędza: stół zmarznięty,
Szmaty w oknach i na ciele łachmany,
I krzyk w nocy, krzyk święty, przeklęty:
„Tato, tato kochany!”

 
* * *

Jeden wiersz.

To twój odbiór po jego przeczytaniu, jest dla ciebie tą właściwą i prawdziwą interpretacją. Ale jeśli chcesz przeczytać, co może oznaczać dla innych, możesz przejść dalej… Mam nadzieję, że znajdziesz tam coś więcej od szkolnego „co poeta miał na myśli…”

 
* * *

 

 

Łódź. Miasto w którym Tuwim się wychował. Zapewne to z tamtych czasów pamiętał opisane w wierszu sytuacje. Autor je znał, choć pochodził z lepiej sytuowanej rodziny. Jest osobą z zewnątrz, więc dobitnie widzi oznaki nędzy, do której jej uczestnicy być może już się przyzwyczaili. Jest jednak na tyle blisko, że nędzarze nie są dla niego bezkształtną masą, koniecznością dziejową, która po prostu jest, którą można ominąć i iść dalej.

Pamiętamy inny wiersz, dziecięcą malowankę z „Kwiatów polskich”. Tam obrazy egzystencji środowisk robotniczych podane są w nastoju niemalże elegijnym. Gdy czytamy słowa: „Bo głodno, chłodno, brudno, źle”, to układają się one w osobną opowieść, choć w nie nie wątpimy. „Nędza” jest inna. Porozrywana, naszpikowana obrazami, wyliczeniami. Mnogość przedmiotów, budujących nędzną rzeczywistość, jakiej nie chcielibyśmy doświadczać. Ale to tylko obrazy i przedmioty. Ludzie pojawiają się dopiero w ostatniej linijce ostatniej zwrotki. Tak, jakby całość wiersza stanowiła jedynie przygotowanie na przyjęcie krzyku dziecka. Nie przyjmujemy go do wiadomości, nie zgadzamy się, nie mamy na to wpływu… Na pewno nie mamy?