Julian Tuwim w Internecie

Różne refleksje na temat poematu „Z wierszy o Małgorzatce”

Poemat mógłby mieć motto „Wolność nie jedno ma imię”.

* * *

…Za górami, za lasami
Tańcowała Małgorzatka z Cyganami.

Przyszedł ojciec, przyszła matka:
– Chodź do domu, chodź do domu, Małgorzatka!

– Ja nie pójdę, idźcie sami,
Wolę tańczyć, wolę tańczyć z Cyganami

Znałem tę piosenkę i śpiewałem w gronie dzieci, z tą różnicą, że w „mojej” wersji Małgorzatka tańczyła z huzarami. Zdaje się, że piosenka ma wiele wersji – w tym taką, która źle się dla Małgorzatki kończy. Wizja starej, upadłej kobiety skomentowana jest słowami „trzeba było matki słuchać”. Ale wersja „dziecięca” zadowalała się trzema zwrotkami, dokumentującymi wesołe życie tancerki 😊.

* * *

Utwór „Z wierszy o Małgorzatce” powstał w czasie pewnej mody związanej z Cyganami. Niezależnie od społecznej niechęci, przedwojenna popkultura traktowała romską społeczność, z jej kolorowymi strojami, taborami przemierzającymi Polskę; jako symbol wolności. Można się zastanawiać czy owa moda nie trwa do dziś… Poemat Tuwima też wykorzystuje te motywy, choć jest daleki od płytkiego sentymentalizmu.

Niezależnie od istniejących w wierszu odniesień do kultury romskiej, to nie Cygan Dżuli jest głównym bohaterem – nawet się nie odzywa. Można powiedzieć, że nie ma nic do powiedzenia. Oglądamy świat oczami Małgorzatki – to ona podejmuje decyzje i działa. Ona ucieka z KIP’u, romansuje z Dżulim, by na końcu go zostawić. To jej refleksje, uniesienia i odczucia możemy poznać. Jednym słowem – silna, kobieca postać stanowi główną siłę poematu.

* * *

W części pierwszej, jak wcześniej w „Słopiewniach”, poeta wgryza się w język polski, tym razem wyszukując w nim ślady słowackich czy węgierskich źródeł. Żeby jednak nie wymyślać koła, oddam głos fachowcowi Michałowi Głowińskiemu, który jako redaktor „Wierszy wybranych” tak pisze o poemacie:

Charakterystyczna (jest) dla Tuwima stylizacja języka polegająca na połączeniu słownictwa pieśni ludowej z na pół mitycznym „językiem archaicznym”. Zasadniczym czynnikiem są tu efekty brzmieniowe. Pojawiają się elementy słowackiej stylizacji językowej, co może wiązać się z faktem, że Cyganie przybyli do Polski z południa, ze Słowacji.

* * *

Jeszcze jedna refleksja, być może zupełnie nie na temat. Dawno temu, jeszcze w końcówce XX wieku, miałem okazję rozmawiać z czternastoletnią dziewczyną, którą do ośrodka wychowawczego przywiozła właśnie policja. Uciekła z domu, nie pojawiała się w szkole, i przez dwa miesiące – jak mówiała – utrzymywała się z trzema innymi osobami „z renty ojca jednego chłopaka”. Ponieważ cała czwórka pochodziła z rodzin, w których rodzice nie martwią się, gdzie są dzieci, trochę trwało, zanim szkoła zadziałała, by uruchomić działania policji. Uciekinierzy żyli trochę na działkach, trochę w namiocie, dwóch chłopaków i dwie dziewczyny. „Zaliczyli” przynajmniej jeden skok na kiosk i kilka działkowych altanek. No bo trzeba coś jeść. Ich wspólne bytowanie nie było również wolne od seksu, co między słowami dawało się wyczuć z jej opowieści. Na koniec dziewczyna dobitnie stwierdziła, że znów ucieknie, przy pierwszej nadarzającej się okazji. To znaczy, jak będzie miała z kim i gdzie. Po prostu wolność.

* * *

Premierowy druk w „Wiadomościach Literackich” z roku 1938 różni się od powojennych wydań. Przede wszystkim tekstu jest mniej – brakuje np. części o KIPie – poszczególne części nie są numerowane, a jedynie rozdzielone gwiazdkami, inna jest też kolejność (1, 2, 6, 4, 7, 8), podział na strofy czy użyte wcięcia. Obie wersje różnią się też doborem użytych słów. Ta z pierwodruku jest bardziej nasączona neologizmami. Dla ciekawskich podaję odpowiednik dwóch pierwszych części poematu:

„Za górami” to co? „Za lasami” to jak?
Że to góry, myślicie, że lasy?
Za górami – to dzwon,
Zaśpiew pieśni i ton
Zaraz zagra zagurami-zalasmi,
Hołubcami obcasami żelaznymi
W ziemię wyrżnie podkutemi hop!casy.

„Tańcowała” to co? Tańcowała, no tak.
Ale tańce cygańcami gędą,
Gańcowała od Tater, od Beskid ku Węgrom,
Západała w rámiona tańcującym łazęgom,
Przefruwała cyganiącym od siebie do siebie,
Gwiazdowała ogniem oczu po łące, po niebie,
Za morawą, za madziarą tańcygała
Małgorzatka gorejąca, ogorzała.
Trawą-łęgiem węgrowała kołokregiem
Po murawie stratowanej gnała cięgiem,
Cięgiem-kołem, górą-dołem, za górami,
Za lasami Morawianka z Cyganami.
Wichrowały gwiazdy w głowie i gorzałka,
Aż huknęła, ogłosiła Małgorzatka:

*

ja w góry – ja od gór
na hory na wierhy
hornym jarem w czarny bór
z boru ja na czehry
          na czehry na urhy
          na hongry na huzary
          na wihry na wędry
          na ungry na hungary –
          na węgry na udry
          na żebry na hongrowiany
          a ganiaj do d’oganiago
          naj smiga da na cygany! – –
bałgary w báłkany
w istambuł w pustynie
w araby w mazurawy
da na hindackie stepynie:
          sté-pynie stepia-ny
          prastáre istukany
          na gangi na gandziary
          gań d’ganiaj go na cygany!
          step – zastep
          step – topot
          step – potop kopytary
          top stepem
          top trawami
          trawy kopcem za manzwary!

Można porównać ten tekst z wydaniami powojennymi, uznawanymi za ostateczne i autoryzowanymi przez Tuwima.

* * *

Kolejne części stanowią sobą wariacje na temat piosenki o Małgorzatce. Każda z nich ma inny klimat, inaczej przedstawia postać głównej bohaterki. Począwszy od podniosłej, niemalże uroczystej części pierwszej, poprzez humorystyczną część trzecią, po pełną uderzającego erotyzmu część siódmą. Całość zamknięta częścią ósmą, wypełnioną brudną codziennością – jak byśmy na kacu budzili się po szalonej nocy i rozglądali się wkoło siebie, szacując straty. To tam Małgorzatka przelicza swą wolność na „dwie pięćsetki”. Jednak końcowy akord daje pewną nadzieję na przyszłość:

Wstała, śliczna i nieszczęśliwa,
Idzie ścieżką i chabry zrywa.

Idzie – naga i sprawiedliwa.
Pamiętajcie: SPRAWIEDLIWA.