Jeden wiersz – Mąż i ja
Wiersz „Mąż i ja” ukazał się w tomie „Siódma jesień” z roku 1922, wcześniej wydrukowany był w czasopiśmie „Skamander” (1921).
MĄŻ I JA
Jesteś z mężem w Zakopanem,
A ja z Łodzi listy piszę,
Listy czarne, umęczone.Mąż twój słynny jest poeta,
A ja, śmieszny, chudy chłopak,
Piszę czarne, ciężkie zdania.Mąż twój świetnie jest ubrany,
Uczesany, wygolony,
I co dzień bieliznę zmienia.A ja, czarny i nerwowy,
Wykrzywione mam obcasy
I zacerowane spodnie.Mąż twój w jasnym garniturze,
Leżąc w cieniu na fotelu,
Pije zimną limoniadę –I artykuł długi czyta
O tym, że jest mądry, słynny,
Znakomity i genialny.A ja, nędzny i spieczony,
Chodzę czarny w skwarnym mieście,
Ścieram kurz i pot, i troskę
Z ostrej twarzy niegolonej.W domu kładę się gorący
Na kanapę ceratową
I rozmyślam, jak tu zacząć
Sto dwudziesty list do ciebie.Leżę czarny i zmęczony,
Aż mnie ciężki sen zabija,
A gdy budzę się – jest wieczór
Różowawo-popielaty.Więc wychodzę, chodzę, chodzę
I wrykuję się w kamienie,
Płaczę, lecz udaję katar
Przed znajomym napotkanym.A ty z mężem po kolacji
Pijesz wino przy stoliku,
Uwerturę z „Orfeusza”
Gra orkiestra uśmiechnięta.Wszyscy wam się przyglądają,
Podziwiają twą urodę,
O talencie twego męża
Szepcą z wielką rewerencją.Mąż twój, rzewnie podchmielony,
Mówi wreszcie: czas do domu…
Wychodzicie roziskrzeni
I mąż trzyma cię pod ramię.A ja, czarny, na ulicy
Kombinuję, kombinuję:
„Jeśli w czwartek list wysłałem,
To już mogła być odpowiedź”. . . . . . . . .
Słuchaj – uderz męża w mordę
I wybiegnij w noc pod gwiazdy,
Pomyśl o mnie, przedstaw sobie
Mnie, strasznego chłopca z Łodzi!Bo ja krzyczę tam z tęsknoty
I wytężam senne oczy,
I zgarbiony, siedzę, piszę,
Piszę groźny list do ciebie!
* * *
Jeden wiersz.
To twój odbiór po jego przeczytaniu, jest dla ciebie tą właściwą i prawdziwą interpretacją. Ale jeśli chcesz przeczytać, co może oznaczać dla innych, możesz przejść dalej… Mam nadzieję, że znajdziesz tam coś więcej od szkolnego „co poeta miał na myśli…”
* * *
Przy czytaniu wierszy, zawsze trzeba pamiętać, że podmiot liryczny to nie autor. Choć chciałoby się czytać dany utwór, jako osobiste wyznanie poety. Przykładowo: jakoś tak samo do nas przychodzi, że słowa „Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami…” dotyczą samego Słowackiego, a nie jakiegoś tam podmiotu lirycznego. Czasami jednak związki pomiędzy osobą autora a treścią wiersza są bardziej skomplikowane. Tak jest właśnie z utworem „Mąż i ja”.
Zarówno poeta w Zakopanem jak i straszny chłopiec z Łodzi mają cechy przynależne Tuwimowi. Podobieństwa są bardzo wyraźne. Pierwszy z nich jest bogaty, uznany w środowisku, ma piękną żonę i co tu dużo ukrywać, korzysta z życia. Drugi jest biednym chłopakiem bez perspektyw, który marzy o swojej ukochanej. W tej sytuacji zapewne od razu przypomnimy sobie pojęcie alter ego. Być może nawet powiemy, że oni obaj, to ta sama osoba z różnych okresów. Albo że z wiersza wyziera tęsknota sławnego poety za czasem, gdy wszystko było intensywniejsze i mocniej przeżywane. Że chłopak z Łodzi to symbol utraconej młodości – może biednej, ale bardziej autentycznej. Próbom takim sprzyja wiedza o Tuwimie, który jeszcze w Łodzi zakochuje się w pięknej i niedostępnej Stefanii, ale z czasem zdobywa sławę, pieniądze i żeni się z ukochaną.
A może nie należy na siłę dopasowywać osoby Tuwima do ram wiersza? Bo może jego refleksja nad osobistą przeszłością i teraźniejszością podpowiedziała mu, że to dobry temat na fabułę. Że istnieje kontrast między nim z przeszłości i teraźniejszości, więc warto wykorzystać to, do zbudowania pełnej emocji historii. Rozbudować ją o dodatkowe elementy (np. językowo niepoprawne sformułowania chłopca), tworząc dwie postacie, jedynie częściowo podobne do niego samego, ale niebędące nim. W ten sposób powstałaby opowieść inspirowana pewnymi elementami z życia. Innymi słowy bohaterowie „Mąż i ja” żyją już zupełnie niezależnie od realnie istniejącego „pierwowzoru”.
A jak jest naprawdę? A w ogóle musi być „naprawdę”? Przecież od lat uczymy się, że nie powinno zadawać się pytania „Co poeta miał na myśli” 😊.

