Jeden wiersz – Godziny
Wiersz „Godziny” ukazał się w tomie „Treść Gorejąca” w roku 1936
GODZINY
Nie śpię o pierwszej, o drugiej, nie śpię o trzeciej, o czwartej.
Noc ma oczy otwarte, ja mam oczy otwarte,
Wpatrujemy się w siebie upartymi oczyma,
Kto kogo wzrokiem powali,
Kto
Kogo
Przetrzyma.O drugiej wziąłem alonal, o trzeciej wziąłem weronal,
Szarą chemią obłędu szumię, retorta szalona,
Modliłem się o trzeciej, przekląłem cię o czwartej,
Przy moim heinowskim tapczanie rozpacz sprawuje wartę.Piąta galopem serca z trudem szóstej dopadła,
Mżąca za oknem ciemność pobladła w chwiejne widziadła.
O siódmej – śmierć bełkocąc, na pamięć wyuczoną –
Montował rywal nocy huśtawkę z szelek skręconą.
* * *
Jeden wiersz.
To twój odbiór po jego przeczytaniu, jest dla ciebie tą właściwą i prawdziwą interpretacją. Ale jeśli chcesz przeczytać, co może oznaczać dla innych, możesz przejść dalej… Mam nadzieję, że znajdziesz tam coś więcej od szkolnego „co poeta miał na myśli…”
* * *
Fizjologia wydaje się znajdować na przeciwnym biegunie do poezji. Ta pierwsza ubabrana jest w płyny ustrojowe, poddana ograniczeniom ciała, które dopóki jest młode i zdrowe, cieszy niepomiernie. Ale wystarczy, że się zepsuje, a zaczyna się przeciwstawiać naszemu wyobrażeniu o humanistycznym, uduchowionym sobie. A przecież nasze człowieczeństwo oprócz wewnętrznych przekonań, moralności i bagażu kulturowego, składa się także z atomów, chemii, biologii, enzymów i żółci. Choć o tym zapominamy.
Tuwim pisał o różnych aspektach cielesności w bezpośredni sposób. Zarówno przy optymistycznym ujęciu erotyki, jaki i obrazach depresji. Ten wiersz też taki jest. Bo choć zaczynamy od przedstawienia, co działo się godzina po godzinie, owa wyliczanka naszpikowana jest emocjami, czynnościami i wrażeniami. Dlatego pod koniec nie mamy kłopotu ze współodczuwaniem stanu bohatera wiersza. Zauważmy, jak ulega tam rozkładowi sens wypowiadanych zdań.
Może to właśnie poezja ma kompetencje, by mówić o rozpadającym się organizmie – w skład którego wchodzi przecież i mózg – bez popadania w zbyt proste czy wygodne rozwiązania. Bez opowieści rodzaju „wystarczy wziąć odpowiednią pigułkę”, czy leżącego na przeciwnym biegunie sądów „cierpienie uszlachetnia”. Bo pomimo, że szlachetne, humanistyczne wnętrze gdzieś się pogubiło w chronicznej bezsenności, to jednak wciąż gdzieś tam jest.
* * *
Co prawda to kategoria „Jeden wiersz”, ale zacytuję tu również innego poetę, tuwimowego mistrza Leopolda Staffa, który napisał utwór „Przebudzenie” opublikowany w pośmiertnym tomie „Dziewięć Muz”.
PRZEBUDZENIE
Jest świt,
Ale nie jest jasno.
Jestem na pół zbudzony,
A dokoła nieład.
Coś trzeba związać,
Coś trzeba złączyć,
Rozstrzygnąć coś.
Nic nie wiem.
Nie mogę znaleźć butów,
Nie mogę znaleźć siebie.
Boli mnie głowa.

